Atrakcje Zwiedzanie Zabytki

Droga do Rojów

kuba
kuba
Lipiec 15, 2000Lipiec 15, 2019

Droga do Rojów

Za domem Marduły od ul. Kościeliskiej odbija w prawo przecznica zwana Drogą do Rojów, która niegdyś wiodła do posiadłości rodzin Rojów i Sobczaków. Wąska droga biegnie najpierw na północ, po czym skręca nagle na zachód. Dalej na północ, aż do ważnej arterii komunikacyjnej Powstańców Śląskich, prowadzi Sobczakówka, która w części nazywa się Ubocz. Pod nr. 5 stoi dom wybudowany w 1860 r. przez Macieja Sieczkę – słynnego przewodnika, który z kłusownika przerodził się w obrońcę kozic. W nim gościli między innymi Seweryn Goszczyński, Adam Asnyk, Jan Gwalbert Pawlikowski.

Za Drogą do Rojów, przy Kościeliskiej nr 52, nieco w głębi stoi chałupa opatrzona tablicą, z której treści wynika, że w roku 1866 mieszkał tu powieściopisarz Józef Ignacy Kraszewski. Nie wspomina, że przebywali tu również w 1874 r. Helena Modrzejewska z mężem i synem, a także Henryk Sienkiewicz. W zabytkowej zagrodzie rodziny Gąsieniców Sieczków przed I wojną światową gazdował Maciej Sieczka zwany Kulawym Sieczką, który cieszył się powszechnym szacunkiem, bowiem dostarczał świstaczego sadła – bardzo cenionego przez górali leku. Sadło topione z mlekiem lub jeszcze lepiej z połową kwaterki wódki miało pomagać na reumatyzm, bóle w krzyżach, kobiece dolegliwości, krzypotę, czyli jak mówi ludowe przysłowie – pomaga na ospę i róże i jaja za duże. Przekonanie co do zbawiennych właściwości sadła, utrzymujące się w tradycji stuleciami, spowodowało wytępienie świstaków. Gatunek ten znajduje się dzisiaj pod ścisłą ochroną.

Świstak (łac. Marmota marmota) mimo wyglądu gryzonia nie jest zwierzątkiem szkodliwym. Zamieszkuje hale, piargi Tatr, Alp i Wielkiej Fatry (Karpaty Zachodnie). W październiku zapada w sen zimowy, z którego budzi się dopiero w kwietniu. W środku zimy kłusownicy odkopywali śpiące, cieplutkie stworzenia, odurzone snem, pozbawione szansy obrony, wyciągali z nory, zabijali patką lub ciupagą po to, by sprzedać ich sadło. Górale nazywali te czynność „grzebaniem świstaka”. Największe nasilenie procederu przypadło na XIX stulecie. Dziś wielkimi wrogami świstaków są kłusownicy, którzy okrucieństwem prześcignęli XIX-wiecznych „kopaczy”. Do wydobywania świstaków z nor używają wierteł, które przebijają ciała zwierząt jak rożen.

Kulawy Sieczka, który wypychał także ptaki, miał w domu oswojonego świstaka, mieszkającego pod kominkiem. Czasami zwierzątko atakowało gości, ale można je było obłaskawić jakimś smacznym kąskiem.

Za kolejną przecznicą, uciekającą na prawo – za Drogą na Szymoszkową, prowadzącą na Polanę Szymoszkową, gdzie stoi hotel Kasprowy, Kościeliska przechodzi w ul. Skibówki. Zabudowa robi się nieco luźniejsza, widać domy południowych przysiółków – Buńdówek, Krzeptówek, Mraźnicy i północnych Skibówek – dzielnicy o tej samej nazwie, co ulica. Jedną z osobliwości ul. Skibówki jest Galeria Ogrodowa Gruszczyńskich pod nr. 26, po prawej stronie, czynna w sezonie letnim i zimowym w pogodne dni od godz. 11.00 do zmierzchu. Niezwykłość galerii polega na tym, że w ogrodzie na tle zieleni lub bieli śniegu wystawiane są obrazy, głównie pejzaże pędzla Gruszczyńskiej, w tle gra muzyka autorstwa Gruszczyńskiego.

Dalszy spacer Skibówkami na południowy zachód pozwala dostrzec, jak wiele i jakim kosztem buduje się w Zakopanem. Dotyczy to nie tylko domów mieszkalnych. Przykładem gigantomanii budowlanej jest stojące w odległości 10 minut piechotą od galerii ogrodowej Sanktuarium Matki Boskiej Fatimskiej – nowa świątynia o wielkim dwuspadowym dachu i okrągłej białej wieży zakończonej spiczastą kopułą. Przepych wnętrza – głównie biel i złoto – zapiera dech w piersiach.

Zakopane

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *