Atrakcje Zwiedzanie Zabytki

Ulica Chałubińskiego

kuba
kuba
Lipiec 10, 2000Lipiec 10, 2019

Ulica Chałubińskiego

Gdyby długością zakopiańskich ulic mierzyć zasługi ich patronów, nawet kompletny ignorant historyczny stwierdziłby, że Tytus Chałubiński to był Ktoś. I słusznie. Nikogo innego nie nazwano „Królem Tatr” i niczyj przyjazd nie był takim świętem – paradnie ubrani górale wyjeżdżali konno na spotkanie doktora, a zebrani na Krupówkach goście, wykrzykując powitania, machali zamaszyście chustkami i czapkami.

Ulica Chałubińskiego, mimo swych 1100 m, może się niemiłosiernie dłużyć, zwłaszcza pod górę, a monotonię zabudowy – wille, wille, wille – z rzadka tylko ożywia coś zaskakującego. Dlatego początek można określić jako nietypowy – dla idących pod górę po lewej stronie za skromnym sklepem rowerowym stoją dwa tyrolskie domy drewniane (nr 3 i 3a): Bezimienna i Pomorze. Są bardzo ładne, trochę przysiadłe ze starości, wybudowano je w 1894 r. i, co wyraźnie rzuca się w oczy, jedna jest lustrzanym odbiciem drugiej. Były posagiem córek z rodziny Langierów – pierwszych właścicieli. Potem służyły jako pensjonaty, dziś są w nich mieszkania prywatne. Po prawej stronie stoi hotel Ermitage (nr 8) z restauracją o tej samej nazwie. Przy Chałubińskiego 5, czyli powyżej tyrolskich sióstr, można obejrzeć jeden z pierwszych domów w stylu zakopiańskim projektowany przez Stanisława Witkiewicza -willę Rialto, dość zniszczoną, choć zdolną jeszcze przy sprzyjającej aurze błysnąć dawną świetnością.

W tym domu, wybudowanym w 1898 r., ozdobionym pięknymi ornamentami pod oknami i na balkonie, mieściło się pierwsze w Zakopanem sanatorium przeciwgruźlicze prowadzone przez lekarza Mariana Hawranka, który zmarł na gruźlicę w wieku zaledwie 35 lat.

DOKTOR TYTUS CHAŁUBIŃSKI (1820-1889) – Przybył do odkrytego już Zakopanego, kiedy stawało się ono modne i kuszące dla artystów, estetów. miłośników przyrody i ludzi energicznych. Jak głosi plotka z epoki. Chałubińskiego ściągnęła do stóp Tatr wieść, że przebywa tu Helena Modrzejewska, do której pałał głębokim afektem. Został obdarzony przez górali zaufaniem i przyjaźnią. Stało się to po epidemii cholery, szalejącej od 1 września do 10 października 1873 r., kiedy Chałubiński z poświęceniem leczył chorych i z godną podziwu wytrwałością wtłaczał im zasady higienicznego życia. Działalność Chałubińskiego w Zakopanem była niezwykle wszechstronna: leczył, organizował Towarzystwo Tatrzańskie, propagował klimat Tatr, udzielał się w wielu dziedzinach oraz chodził w góry. Były to barwne, jedyne w swoim rodzaju pochody na podobieństwo antycznych dioniżjów; chociaż zamiast nimf i faunów angażowali się miejscowi – rozmach i oprawa były porównywalne. Na kilkudniowe wyprawy zapraszał gości i gromadę górali, w tym najsłynniejszych przewodników tatrzańskich: Wojciecha Roja, Macieja Sieczkę, Szymona Tatara Starszego, Jędrka Walę Młodszego. Zabierano posiania, namioty, sprzęt górski, spore zapasy jedzenia i samowar. Doktorową Chałubińską, z racji pokaźnej tuszy, niesiono w lektyce. Pochodowi przygrywała kapela Bartusia Obrochty: koniecznie musiał iść Sabała. Po marszu stawano obozem na hali lub w dolinie, rozpalano ogień i ucztowano. Kiedy zmęczone towarzystwo szykowało się do noclegu, na scenie pod tatrzańskim niebem zasiadał zapewne Sabała i zaczynał snuć opowieści.

Do kręgu przyjaciół Chałubińskiego należeli: ks. Stolarczyk, Helena Modrzejewska, Stanisław Witkiewicz. Ignacy Jan Paderewski, Walery Eliasz-Radzikowski i inni. W jego zakopiańskim domu – dziś już nie istniejącym – skupiło się kulturalne i towarzyskie życie miasta.

Zakopane

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *